Menu

Podhalański Anioł

W górach jest wszystko co kocham, wszystkie wiersze są w bukach. Zawsze kiedy tam wracam biorą mnie klony za wnuka. Zawsze kiedy tam wracam siedzę na ławce z księżycem. I szumią brzóz kropidła. Dalekie miasta są niczem. Jerzy Harasymowicz

Śnieżka - kraina lodu

podhalanskianiol

Miłość od pierwszego wejrzenia

Karkonosze, góry nad wyraz wyjątkowe, niepowtarzalne, znajdujące się na pograniczu Polski oraz Czech. Rozciągnięte na 40 km pasmo górskie przyciąga wzrok i zachwyca swoją prostotą. Drogi wiodące na szczyty, początkowo strome, zamieniają się w szerokie wypłaszczenia, by następnie znów zaskoczyć wędrownika swoim różnorakim nachyleniem. Moje serce skradły we wrześniu ubiegłego roku i od tamtej pory dzień rozpoczynam wschodzącym nad Karkonoszami słońcem, oglądanym na kamerkach internetowych. Planując ferie zimowe, brałam pod uwagę możliwość wejścia na mój ulubiony, baśniowy szczyt Śnieżkę, która ma w sobie coś co sprawia, że moje myśli wciąż krążą wokół niej.

23

Indywidualistka

Śnieżka (1603 m n.p.m), najwyższy szczyt Karkonoszy, zaskakuje swoim indywidualnym klimatem, zbliżonym do tego występującego za kołem podbiegunowym. Średnia roczna temperatura występująca na Śnieżce nie przekracza 0°C, a najbardziej charakterystyczne dla tego szczytu są podmuchy silnego wiatru wynoszące nawet 288 km/h. Ponadto szczęściarzem jest ten co trafi na bardzo dobrą widoczność, gdyż około 300 dni w roku występują tu gęste mgły. Wszystkie powyższe czynniki sprawiły, iż Śnieżka jest miejscem idealnym do obserwacji zmian klimatycznych. Nie bez powodu znajduje się tu stacja badań meteorologicznych, gdzie od 1880 roku prowadzone są analizy zmian pogodowych.

 „Atak szczytowy”

Wybór trasy był dla mnie oczywisty, najlepiej wyznaczyć zimowe przejście szlakiem, który się zna. Najbardziej rozsądnym wariantem był według nas szlak niebieski, prowadzący następująco przez Świątynie Wang – Schronisko Samotnia – Schronisko Strzecha Akademicka – Schronisko Dom Śląski – Śnieżka. Należy wziąć pod uwagę obowiązujące zmiany w przebiegu tras, związane z zagrożeniem lawinowym. W Karkonoskim Parku Narodowym, informacje o zamknięciu szlaku są wyraźnie zaznaczone znakami co rozwiewa ewentualne wątpliwości.

Wędrówkę rozpoczynamy z parkingu przy Świątyni Wang. Kilka kroków i niezbędne okazują się być raczki (metalowe kolce, zakładane na obuwie), gdyż śnieg jest mocno zbity i wyślizgany. Raczki założone, teraz można nawet biec. Dziesięć minut wędrówki szeroką drogą, wiodącą przez las i dochodzimy do drewnianej konstrukcji, która została przeniesiona do Polski z Norwegii w  1842 roku. Świątynia Wang, zbudowana z sosnowych bali, bez użycia gwoździ, uważana jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce. Tuż za Świątynią znajdują się pomniki ofiar Karkonoszy oraz punkt widokowy, z którego rozpościera się panorama na otoczony pagórkami Karpacz. Wokół terenu kościoła można skorzystać z restauracji, barków lub toalety. My ze względu na zbyt wczesną porę, by cokolwiek było czynne, kierujemy się od razu do kasy Karkonoskiego Parku Narodowego.

 254

Podążając szlakiem niebieskim, podziwiamy ośnieżone drzewa, strumień pobliskiego potoku oraz panoramę na Karkonoskie szczyty, w tym Śnieżkę. Trasa jest przyjemna, o lekkim nachyleniu, można rozmawiać i dość szybko maszerować. Pierwsze planowane miejsce postojowe wyznaczamy  na wysokości 1183 m n. p. m., Mały Staw znajdujący się przy Schronisku Samotnia. Jest to górskie jezioro polodowcowe, ulokowane przy najbardziej popularnym schronisku Karkonoszy. Stałym gospodarzem schroniska jest pewien uroczy rudzielec, który niestety z nadmiaru turystów, zmienił się z pragnącego czułości kota, w typowego indywidualistę i nie dał się sfotografować. W związku z tym wstawiam jego zdjęcie w nie zimowej, a jesiennej odsłonie.

 

Ciepła herbatka, kilka ciastek i ruszamy dalej. Odcinek z Samotni do Strzechy Akademickiej jest nieco bardziej stromy, a widoki na mieniące się w słońcu kotły zapierają dech w piersi. Osiem minut i jesteśmy przy Strzesze Akademickiej, do której nie wchodzimy, gdyż dopiero co odpoczywaliśmy. Jest coraz zimniej, a choinki zaczynają przypominać posłańców z kosmosu. Szlak wiodący zakosami o średnim nachyleniu, przechodzi w wypłaszczenie, na którym znajduje się skrzyżowanie wielu, różnych szlaków. My rzecz jasna wybieramy drogę prowadzącą do Domu Śląskiego, znajdującego się na Równi pod Śnieżką. Droga płaska, można podziwiać królową oraz fantazyjne kształty przypominające śnieżne pustynie. Mimo odbijającej zewsząd bieli, wszystko się mieni wieloma kolorami, niczym najdroższe kryształy świata. Dochodzimy do Domu Śląskiego, w którym robimy sobie przerwę na ciepłą zupę. Ludzi tłumy, niektórzy nas zaczepiają, pytając gdzie można wypożyczyć te kolce co mamy na butach. Wtedy jeszcze nie wiedziałam skąd te pytania, później wszystko stało się jasne.

Zupa zjedzona, czas rozpocząć najcięższy fragment wędrówki. Droga Jubileuszowa, szlak wiodący zakosami o lekkim nachyleniu, w okresie zimowym jest zamknięty ze względu na możliwość zejścia lawiny. Niestety nie wszyscy biorą tę informację do siebie, na szlaku widać dwie czarne kropki. My wybieramy szlak otwarty, dość stromy, ubezpieczony łańcuchami. Już na początku, słyszymy komentarze odnośnie naszego sprzętu, że tak jest łatwiej. Ludzie zaskakują, na szlaku mnóstwo osób w obuwiu, które nie jest stworzone do trekkingu górskiego zimowego. Część zjeżdża na tyłku, część powoli schodzi bokiem, ślizgając się niemiłosiernie. Szlak jest wąski, stromy, mocno wyślizgany, a ludzi jak mrówek. Gdyby jedna osoba poleciała do przodu, gwarantuje, że wszyscy polecieli by z nią, niczym kostki domino. Wieje tak silny wiatr, że ciężko ustać na nogach, lepiej iść. Dwadzieścia minut jeżącej włos na plecach wspinaczki i dochodzimy na szczyt. Kaplica Świętego Wawrzyńca wygląda, jak tort z dużą ilość bitej śmietany. Po czeskiej stronie morze chmur zaróżowione od promieni słońca. Kilka fotek, ciepła herbatka z termosu, chwila spokoju i przychodzi czas zejścia. Uwierzcie, że gdybym mogła to oddałabym tym biednym, ślizgającym się ludziom po kolcu, żeby tylko bezpiecznie zeszli. Tyle się mówi o bezpieczeństwie w górach, a dla niektórych wciąż najważniejsze jest dojście do celu, bez uwzględnienia możliwości wypadku bądź kontuzji.

 11

 

Informacje praktyczne:

  • Szlak: niebieski; czas przejścia zależy od aktualnych warunków pogodowych (nam wejście oraz zejście zajęło 6h z przerwami w schroniskach).
  • Wstęp na teren Karkonoskiego Parku Narodowego jest płatny: bilet ulgowy 4 zł; bilet normalny 8 zł.
  • Toalety w schroniskach Samotnia oraz Strzecha Akademicka są bezpłatne; w Domu Śląskim toaleta jest płatna, więc warto mieć drobne.
  • Twój czworonożny przyjaciel może iść z Tobą na wycieczkę, w Karkonoszach nie ma zakazu wprowadzania psów, aczkolwiek musi być na smyczy, a jego spełnione potrzeby fizjologiczne należy posprzątać.  

Śnieżka była dla nas nad wyraz łaskawa tego dnia i pozwoliła nam nacieszyć oczy przepięknymi widokami. Zmęczeni, ale za to pełni doznań, udaliśmy się do Szklarskiej Poręby na naturalne pączki, które robione są przez sympatycznego Pana na oczach klienta i podawane do ręki jeszcze gorące.

Tym pączkowym akcentem pragnę rozpalić w Was ciekawość dotyczącą miasta jakim jest Szklarska Poręba. Już w następnym wpisie, przybliżę Wam zakątki warte odwiedzenia, przy okazji pobytu w Szklarskiej. 

Do usłyszenia! :) Nie zapomnij polubić profilu Podhalański Anioł na Facebooku; wtedy będziesz na bieżąco z aktualnościami :)

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kuba] *.centertel.pl

    Warto dodać, że największy poryw wiatru wyniósł nie 288, a ok. 345 km/h ;)

© Podhalański Anioł
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci